~*~
Ostatni dzień szkoły nie zapowiadał się za dobrze. Już od początku dnia wszystko mi jakoś nie szło. Wylałam kawę na moją przyrodnią siostrę, przewróciłam się na schodach i nabiłam sobie niezłego siniaka na kolanie.W drodze do szkoły też nie było lepiej,bo zaraz przy budynku szkolnym opryskała mnie dosyć spora ciężarówka. Wszystko szło dziś opornie,a wkońcu od wakacji dzieliła mnie może nie cała godzina. Powinnam się cieszyć! Cieszyć,że wreszcie szkolne gwiazdki nie będą krzywo się na mnie patrzyły,że wreszcie nie będę musiała siedzieć przy stoliku w stołówce zupełnie sama.
Dzisiejszy dzień miał odmienić moje calutkie życie,jednak zapowiadał się zupełną klapą.
Od progu szkoły dzielił mnie może krok. Westchnęłam głośno i przekroczyłam wielkie, i ciężkie jak cholera wrota. Powitał mnie zapach biblioteki i świeżo umytych podłóg, czyli dzień jak co dzień. Przeszłam przez cały hol i podążyłam ku sali sportowej, gdzie odbywało się zakończenie roku. Okazało się,że jako ostatnia przekroczyłam próg sali i narobiłam sobie tylko obciachu. Na dodatek, gdy przeszłam przez CAŁE boisko i miałam usiąść na wyznaczonym moim imieniem krześle ktoś podstawił mi haka i przewróciłam się pod nogi samej pani dyrektor. Szybko się podniosłam i zaczęłam niezrozumiale jąkać,jednak kobieta po prostu mnie wyminęła. Jakbym była powietrzem. Usiadłam teraz już bez wpadki na krzesło i wsłuchiwałam się w słowa jakie padały z ust niejakiego Tom'a McCarthneya -kujona szkolnego. A co w tym wszystkim było najdziwniejsze? Że nawet taki Tom, kujonek miał przyjaciół. A ja? W czym byłam gorsza od tamtych dziewczyn? W niczym. Zawsze jestem po prostu sobą i mi to w zupełności wystarcza.
Po dość długiej przemowie i gromkich brawach każdy uczeń udał się do swojej klasy,aby odebrać świadectwo. W tym nie było nic dziwnego,tylko że ponad setka uczniów i jedne, na dodatek malutkie drzwi to nie za dobre połączenie. Gdy już się wreszcie dowlekłam na miejsce okazało się,że mojej klasy już dawno nie ma w szkole, bo otrzymali już swoje świadectwa,więc w pokoju zastałam tylko naszą wychowawczyni,która chyba tylko na mnie czekała. Podeszłam do jej biurka i otarłam o nie dłonią.
- A więc Megan. Życzę ci,żeby te całe lata nie poszły na marne. Kochana,wiem że przechodziłaś w tej szkole istne piekło,ale teraz może być tylko lepiej. Twoje świadectwo jest chyba najlepszym jakie widziałam. No może oprócz świadectwa Tom'a. - uśmiechnęła się do mnie promiennie. - Twoje oceny są naprawdę bardzo dobre i gratuluję ci z całego serca. Wierzę,że ci się uda. - pomasowała mnie po plecach i wręczyła kartkę.
-Dziękuję pani bardzo za te wszystkie lata. Że chociaż pani była ze mną, i widziała. - miałam taki napływ uczuć,że aż przytuliłam się do kobiety. Była zapewne bardzo zdziwiona,ale odwzajemniła gest.
-Trzymam za ciebie kciuki,mała. Do widzenia. - oderwała się ode mnie, ucałowała w czoło i popchnęła lekko w stronę drzwi.
-Do widzenia. - ostatni raz odwróciłam się do nauczycielki i wyszłam z klasy.
Każdy pewnie teraz idzie ze swoją paczką na piwo z okazji końca szkoły. Każdy,ale nie ja. Ja udaję się do domu,żeby tam do końca się spakować i jutro bladym świtem wyjechać stąd jak najdalej. A wsumie nie tak daleko, bo 400 kilometrów. Cieszy mnie tylko myśl,że jutro wpakuje się w samolot, a na lotnisku przytulę się do mojej ukochanej cioci i jeszcze ukochańszej kuzynki. Oby jutrzejszy dzień nie był dzisiejszym, bo następnego pecha mogę nie przeżyć.
~*~
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz